Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Niebezpieczne składowisko odpadów. Miasto wzywa firmę do ich usunięcia, bezskutecznie

Niebezpieczne składowisko odpadów na terenie dawnej Agromy przy ulicy Krakowskiej w Kielcach. Wszystko w pobliżu ujęcia wody. Miasto wydało zgodę na magazynowanie tam odpadów w 2017 roku, teraz wzywa właściciela firmy do ich usunięcia. Bezskutecznie.  Sprawę bada prokuratura.

Teren dawnej Agromy przy ulicy Krakowskiej w Kielcach. Wokół hurtownie, warsztaty i składowisko niebezpiecznych odpadów. Setki beczek, niektóre przeciekają, a w pobliżu znajduje ujęcie wody na Białogonie. Wokół unosi się drażniący zapach.

-  Jak się bliżej podejdzie to czuć bardzo, byłem tam kiedyś u nich to nieciekawie tam jest – mówi Marek Ziętal, pracownik warsztatu.

Spółka LJ Eko w 2017 roku uzyskała od miasta pozwolenie na zbieranie odpadów. Okazuje się, że wykorzystano je w niewłaściwy sposób. Składano odpady, na które nie było pozwolenia, oraz takie, które nie powinny być magazynowane pod gołym niebem. Urzędnicy nie są bez winy – przyznaje Ryszard Muciek, dyrektor wydziału Usług Komunalnych i Zarządzania Środowiskiem.

- Nasza wina polega na tym, że na tym terenie ochronnym nie powinny znajdować się odpady ropopochodne – tłumaczy Ryszard Muciek.

Odpowiedzialni za to urzędnicy ponieśli już konsekwencje zapewnia dyrektor,  a cały referat został przeorganizowany. Informację o niebezpiecznych odpadach przy dawnej Agromie w sobotę jako pierwszy podał facebookowy profil Scyzoryk się otwiera – satyryczna strona Kielc. Miasto o tym, że mogą być nieprawidłowości w realizacji pozwolenia na zbieranie odpadów w tym miejscu, dowiedziało się pod koniec czerwca od Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

-  Stwierdził zanieczyszczenie gleby na razie są płytkie i nie postępuje to szybko, ale trzeba będzie na pewno zrekultywować teren po usunięciu odpadów –dodaje Ryszard Muciek, dyrektor Wydziału Usług Komunalnych i Zarządzania Środowiskiem UM.

A to może nie być łatwe. Firma LJ Eko w czerwcu złożyła  wniosek o wygaszenie pozwolenia, zobowiązała się też do uprzątnięcia i zrekultywowania terenu do końca lipca, ale tak się nie stało. Zanim wydano decyzję o wygaszeniu pozwolenia, firma wycofała swój wniosek w tej sprawie. 30 sierpnia miasto wezwało właściciela do natychmiastowego usunięcia odpadów.

- W dniu dzisiejszym pójdzie zawiadomienie na policje o tym, że każdy transport, który się pojawi jest nielegalny, ponieważ dotychczas nie ma tam pomieszczeń zamkniętych i żadne odpady nie mogą być tam składowane, a te które są, są nielegalne -  mówi Ryszard Muciek, dyrektor Wydziału Usług Komunalnych i Zarządzania Środowiskiem UM.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura. Firma LJ Eko prawdopodobnie należy do byłego wójta Piekoszowa Tadeusza D, który kilka lat temu usłyszał ponad 30 zarzutów, w tym przekroczenia uprawnień i przyjmowanie korzyści majątkowych. Sprawa toczy się przed sądem.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ZGŁOŚ INTERWENCJĘ

Masz temat? Napisz do nas!

Reklama
Reklama