W najnowszym rankingu miast wojewódzkich przygotowanym przez Business Insider Polska Kielce zajęły ostatnią pozycję. O kolejności decydowała suma miejsc w sześciu kluczowych obszarach: rynku pracy, wynagrodzeń, dostępności mieszkań, opieki zdrowotnej, bezpieczeństwa oraz jakości powietrza.
W tego typu zestawieniach nie wystarczy unikać katastrofalnych wyników - trzeba mieć mocne strony. I właśnie ich w przypadku Kielc wyraźnie brakuje. Miasto nie zajmuje ostatnich miejsc w poszczególnych kategoriach, ale niemal w każdej plasuje się w dolnej części tabeli, co w sumie daje najsłabszy wynik.
Jednym z głównych problemów Kielc pozostaje poziom wynagrodzeń. Według danych statystycznych przeciętna płaca w mieście wynosi ok. 7,2–8,1 tys. zł brutto miesięcznie, co jest wynikiem wyraźnie niższym niż w największych aglomeracjach kraju.
Różnica wobec takich ośrodków jak Warszawa, Kraków czy Wrocław sięga kilku tysięcy złotych miesięcznie. To jeden z kluczowych czynników, który skłania młodych i wykwalifikowanych mieszkańców do wyjazdu.
Eksperci zwracają uwagę, że niskie płace ograniczają także lokalny rynek usług i konsumpcji - mniejsza siła nabywcza mieszkańców oznacza wolniejszy rozwój przedsiębiorstw i mniejszą atrakcyjność dla inwestorów.
Stopa bezrobocia w Kielcach nie jest wysoka - w ostatnich latach utrzymywała się na poziomie ok. 4,5–5,3 proc. Problem polega jednak na jakości dostępnych miejsc pracy. Niski poziom bezrobocia nie oznacza dużych możliwości kariery czy wysokich zarobków. W wielu branżach dominują stanowiska o niskiej lub średniej płacy, a liczba dużych pracodawców jest ograniczona. To typowa sytuacja dla miast średniej wielkości, które nie zbudowały silnego sektora nowoczesnych usług ani dużych centrów biznesowych.
Jeszcze bardziej niepokojące są dane demograficzne. Kielce systematycznie tracą ludność. Liczba mieszkańców spadła do ok. 180 tys., a saldo migracji jest ujemne - tylko w jednym roku wyniosło ponad minus 600 osób. Równocześnie miasto notuje ujemny przyrost naturalny, co oznacza, że liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń.
To połączenie prowadzi do starzenia się populacji i kurczenia bazy podatkowej, a w dłuższej perspektywie może oznaczać trudności z utrzymaniem usług publicznych na obecnym poziomie.
Kielce są największym ośrodkiem województwa świętokrzyskiego, ale ich znaczenie na mapie gospodarczej kraju jest ograniczone. W mieście działa ponad 30 tys. firm, jednak zdecydowana większość to małe przedsiębiorstwa.
Brakuje dużych inwestycji przemysłowych lub centrów usług, które mogłyby stać się kołem zamachowym rozwoju. Choć funkcjonuje tu park technologiczny i uczelnie, nie przełożyło się to dotąd na masowe powstawanie dobrze płatnych miejsc pracy.
Autorzy zestawienia wskazują, że o końcowym miejscu Kielc zdecydował brak wyróżniających się atutów. W przeciwieństwie do liderów rankingu - takich jak Poznań czy Rzeszów - stolica Świętokrzyskiego nie ma obszaru, w którym zdecydowanie wygrywa z konkurencją.
W jednych miastach przewagą są wysokie zarobki, w innych bezpieczeństwo, niskie koszty mieszkań czy dynamiczny rynek pracy. Kielce nie dominują w żadnej z tych kategorii.
Dla Kielc oznacza to rosnącą konkurencję o mieszkańców, inwestycje i miejsca pracy. Jeśli obecne tendencje się utrzymają, miasto może w kolejnych latach jeszcze wyraźniej odstawać od dynamicznie rozwijających się ośrodków.
Z perspektywy mieszkańców oznacza to jedno - coraz częściej to nie Kielce przyciągają ludzi z regionu, lecz stają się przystankiem w drodze do większych miast.











Napisz komentarz
Komentarze