reklama

reklama

/>

reklama

/>

Deszczówka na całym globie jest niezdatna do picia

Deszczówka jest niezdatna do spożycia już na całym globie; nawet na obszarach tak mało dotkniętych działalnością człowieka jak Antarktyda czy Wyżyna Tybetańska - podaje pismo „Environmental Science & Technology”.

Przyczyną szkodliwości pochodzącej z opadów wody jest zawartość w niej związków PFAS, czyli substancji per- i polifluoroalkilowych. Są to niebezpieczne dla zdrowia chemikalia wytwarzane przez człowieka, które łatwo rozprzestrzeniają się w atmosferze. Można je znaleźć w wodzie deszczowej i śniegu nawet w najbardziej odległych zakątkach Ziemi.

W ciągu ostatnich 20 lat wytyczne odnośnie zawartości PFAS w wodzie pitnej, wodach powierzchniowych i glebie drastycznie spadły ze względu na nowe dowody naukowe dotyczące ich toksyczność. Efektem jest to, że aktualnie obserwowane stężenia PFAS w różnych typach wód wyraźnie przekraczają dopuszczalne poziomy.

Najnowszy artykuł naukowców z Uniwersytetu Sztokholmskiego i ETH Zurich opublikowany w „Environmental Science & Technology” (https://pubs.acs.org/doi/10.1021/acs.est.2c02765) sugeruje, że kolejna granica zanieczyszczenia środowiska została przekroczona.

„W ciągu ostatnich 20 lat nastąpił zdumiewający spadek wartości norm dla PFAS w wodzie pitnej. Na przykład wytyczne dotyczące jednej, bardzo dobrze poznanej substancji z rodziny PFAS, a mianowicie rakotwórczego kwasu perfluorooktanowego (PFOA), spadły w USA 37,5 mln razy!” - mówi prof. Ian Cousins z Wydziału Nauk o Środowisku Uniwersytetu Sztokholmskiego, główny autor badania.

„W oparciu o te najnowsze wytyczne, woda deszczowa powinna być dosłownie wszędzie uznana za niebezpieczną do picia. I chociaż w świecie zachodnim rzadko pijemy deszczówkę, wiele osób na całym świecie jednak właśnie w taki sposób z niej korzysta mając nadzieję, że jest zdatna do spożycia” - dodaje.

Zespół prof. Cousinsa przez ostatnich 10 lat prowadził badania laboratoryjne i terenowe dotyczące obecności i rozprzestrzeniania się PFAS w atmosferze ziemskiej. Naukowcy zauważyli, że stężenia niektórych związków z tej grupy nie spadają znacząco nawet pomimo ich wycofania przez ich głównego producenta, firmę 3M, już dwie dekady temu. Wiadomo jednak, że PFAS są bardzo trwałe, a dodatkowo ich ciągła obecność w atmosferze może wynikać także z tego, że potrafią stale migrować z powierzchni do atmosfery i z powrotem.

„Ekstremalna trwałość i ciągła cyrkulacja niektórych związków z rodziny PFAS prowadzą do tego, że normy są stale przekroczone - zaznacza kolejny autor badania prof. Martin Scheringer. - Substancje te rozprzestrzeniły się po całym świecie, a my możemy zrobić bardzo niewiele, aby zmniejszyć to zanieczyszczenie. Pewna granica została przekroczona”.

Autorzy artykułu wyjaśniają, że PFAS to zbiorcza nazwa dla per- i polifluorowanych substancji alkilowych lub substancji wysoko fluorowanych, które mają podobną strukturę chemiczną. Wszystkie PFAS wyjątkowo trwałe i niezwykle długo utrzymują się w środowisku, co przyniosło im przydomek „forever chemicals”.

Związki te powodują wiele poważnych szkód zdrowotnych, w tym raka, problemy z nauką i zachowaniem u dzieci, niepłodność i powikłania ciąży, podwyższony poziom cholesterolu i problemy z układem odpornościowym.

Dr Jane Muncke, dyrektor zarządzająca Fundacji Food Packaging Forum w Zurychu w Szwajcarii, mówi: „Nie może być tak, że niektóre grupy odnoszą korzyści ekonomiczne zanieczyszczając wodę pitną, z której korzystają miliony ludzi i powodując poważne problemy zdrowotne. Ogromne kwoty, które będzie kosztować nas eliminacja PFAS z wody pitnej do poziomów bezpiecznych dla człowieka, muszą zostać pokryte przez producentów i przemysł wykorzystujący te toksyczne chemikalia. Nadszedł czas na działanie”.

(PAP)

Czytaj dalej...

Wiadomości Świętokrzyskie: Kielce mają swoją strategię, a PiS zajmuje się sam sobą

„Strategia promocji Miasta Kielce 2030+” oficjalnie zaprezentowana przez ratuszu. Dokument oparto na czterech walorach: miasto turystyki przyrodniczej, perspektyw, wydarzeń i sportu oraz miasto kompletne. Strategia pełni rolę drogowskazu dla działań miasta związanych z jego promocją.

Choć deklaruje, że jest jak najdalej od oceniania politycznych oponentów, to z łatwością idzie mu wytykanie błędów jakie popełnił PiS, który doprowadził Polskę na skraj olbrzymiego kryzysu. Przewodniczący struktur Platformy Obywatelskiej Artur Gierada otwarcie wskazuje winnych wysokiej inflacji, kryzysu paliwowego czy galopujących cen energii elektrycznej.

7 sierpnia ze Skarżyska-Kamiennej wyruszy piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Do zapisów, udziału i modlitwy zachęca ks. kustosz Jerzy Karbownik.

Kolejne projekty związane z budową i funkcjonowaniem żłobka w Piaskach w gminie Jędrzejów dobiegają końca. Na placu przedszkolnym powstaje nowoczesny plac zabaw, kadra przedszkolna została uzupełniona, a dzieci jest ponad stan. Cieszy ta frekwencja, bo historia powstania i budowy żłobka w tym miejscu miała strasznie pod górkę.

Tradycyjnie dużo dobrej muzyki z różnych gatunków. Koncert Finałowy "Scyzoryki Festiwal 2022" już za miesiąc. W imieniu organizatorów zapraszamy 3 września na Plac Moniuszki przed Kieleckie Centrum Kultury. Tam wystąpi 10-iu Finalistów tegorocznej edycji. Gwiazdą Wieczoru będzie SIDNEY POLAK.

Czytaj dalej...

Najgorsze jest to, że PiS dzisiaj zajmuje się sam sobą

Choć deklaruje, że jest jak najdalej od oceniania politycznych oponentów, to z łatwością idzie mu wytykanie błędów jakie popełnił PiS, który doprowadził Polskę na skraj olbrzymiego kryzysu. Przewodniczący struktur Platformy Obywatelskiej Artur Gierada otwarcie wskazuje winnych wysokiej inflacji, kryzysu paliwowego czy galopujących cen energii elektrycznej.

Czytaj dalej...

4481 zakażeń koronawirusem, zmarło 20 osób z COVID-19

Minionej doby badania potwierdziły 4481 zakażeń koronawirusem, w tym 748 ponownych. Zmarło 20 osób z COVID-19 – poinformowano w czwartek na stronach rządowych. Wykonano 12 175 testów w kierunku SARS-CoV-2.

Tydzień temu, 28 lipca, badania potwierdziły 3514 zakażeń koronawirusem, w tym 551 ponownych. Zmarło 12 osób z COVID-19.

Łącznie – jak podano w czwartek – od 4 marca 2020 r., gdy wykryto w Polsce pierwsze zakażenie SARS-CoV-2, potwierdzono 6 084 876 przypadków. Zmarło 116 628 osób z COVID-19.

Od 16 maja obowiązujący w Polsce od 20 marca 2020 r. stan epidemii został zastąpiony stanem zagrożenia epidemicznego.

(PAP)

Czytaj dalej...

Wiadomości Świętokrzyskie: o dotacjach, darmowym Wi-Fi i Celtach, którzy zawładną filharmonią

Powiat skarżyski pozyskał ponad 0,5 mln zł na projekty związane ze wsparciem osób niepełnosprawnych. Środki przeznaczone zostaną na zakup pojazdów przystosowanych do przewozu osób niepełnosprawnych, na wykonanie remontów i modernizacji infrastruktury istniejących warsztatów terapii zajęciowej oraz na ułatwienie dzieciom z niepełnosprawnościami poruszania się i komunikowanie w szkole.


Spacerując po centrum Końskich możemy zauważyć na swoich urządzeniach mobilnych nową sieć Wi-Fi, która docelowo będzie ogólnie dostępna w trzech punktach miasta. Co to za sieć? To bezpłatne Wi-Fi, które jest własnością koneckiego magistratu. Choć nie powala swoją szybkością, daje wielu mieszkańcom Końskich dodatkowe możliwości, które już zaczęto wykorzystywać.

Policjanci z  rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie w ostatnich dniach działali na terenie Jędrzejowa i Sandomierza. Przestępcy posługiwali się popularnymi metodami „na wnuczka” i „na policjanta”. Do sprawy zatrzymano czterech mężczyzn z województwa śląskiego, którzy zostali tymczasowo aresztowani. Jeden z nich wpadł na gorącym uczynku, gdy usiłował odebrać od seniorki  46 tysięcy złotych.

5 września w Skarżysku-Kamiennej rozpocznie się głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego. Mieszkańcy miasta będą mogli oddać głos na wybrany spośród 7 projektów.

Inisheer to nazwa wyspy u zachodnich wybrzeży Irlandii, ale też nazwa nowego kieleckiego zespołu grającego muzykę celtycką. Ta grupa sześciu ludzi zakochanych w celtyckim folklorze wystąpi w najbliższy piątek w Filharmonii Świętokrzyskiej. Zagrają także autorskie aranżacje oraz polskie teksty do irlandzkiej muzyki.

Las to dobre miejsce na letni wypoczynek. Pamiętajmy, że bardzo wysoka temperatura sprzyja pożarom. Leśnicy proszą o ostrożność i przestrzeganie przepisów. Wszystko dla własnego bezpieczeństwa i zachowania lasów.

Czytaj dalej...

Prof. Szuster-Ciesielska: Seniorzy powinni zaszczepić się czwartą dawką jak najszybciej, bo przed nami szczyt letniej fali

Najlepiej, aby seniorzy i osoby z obniżoną odpornością zaszczepiły się jak najszybciej, ponieważ szczyt letniej fali koronawirusa ma mieć miejsce w połowie sierpnia. Chodzi o to, aby jeszcze zdążyły zbudować odporność - powiedziała PAP wirusolog prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Ekspertka z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie odniosła się do decyzji ministerstwa zdrowia o dopuszczeniu czwartej dawki szczepienia przeciw COVID-19 dla osób od 60. do 79. r. życia i dodatkowego szczepienie dla osób z upośledzoną odpornością, które ukończyły 12 lat.

"To jest dobry krok, bo podąża za rekomendacjami Europejskiej Agencji Leków z 11 lipca, która zdecydowanie polecała drugą dawkę przypominającą szczepionki dla osób 60+. W zasadzie jest to najwyższa pora na danie takiej możliwości dla osób starszych. Najlepiej, aby seniorzy i osoby z obniżoną odpornością zaszczepiły się jak najszybciej, ponieważ według danych, na których opiera się rząd, szczyt letniej fali koronawirusa ma mieć miejsce w połowie sierpnia. Chodzi o to, aby osoby, które teraz się zaszczepią jeszcze zdążyły zbudować odporność" – wyjaśniła ekspertka.

Jej zdaniem, nie ma co zwlekać i czekać na zaktualizowaną wersję szczepionki przeciwko COVID-19, bo obecnie dostępne szczepionki w 80 proc. chronią przed ciężkim przebiegiem choroby. "Nawet w przypadku mutacji BA.5 są one dość skuteczne. Dlatego, rekomendowałabym osobom 60+ zaszczepienie się teraz, a nie czekanie do września na najnowsze szczepionki, bo nie wiemy, czy faktycznie będą one wtedy dostępne, a szczyt letniej fali przed nami. Skoro pojawiała się możliwość skorzystania z czwartej dawki, to moim zdaniem, należy teraz ją przyjąć" – oceniła wirusolog.

Dodała, że w Czechach możliwe jest już szczepienie czwartą dawką wszystkich uprawnionych mieszkańców, bez podziału na grupy wiekowe. Zapytana, czy działania polskiego rządu również powinny zmierzać w tym kierunku, odpowiedziała, że jest sporo osób poniżej 60. roku życia z chorobami towarzyszącymi. "Są też młodsze osoby, które poprzednią dawkę wzięły pół roku temu, a więc nie są już tak mocno chronione przed zakażeniem objawowym" – podkreśliła.

Wirusolog zwróciła uwagę, że rozważyć należałoby także możliwość szczepienia czwartą dawką np. pracowników ochrony zdrowia czy kobiet w ciąży.

Nawiązała również do wypowiedzi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o tym, że żadne z 12 państw, których sytuacje epidemiczną analizuje MZ, nie wprowadziło dodatkowych restrykcji czy obostrzeń w ramach walki z covidem. "Na przykład w środkach masowej komunikacji w Portugalii, maseczki są obowiązkowe. Według mnie, zasłanianie ust i nosa nie jest jakimś specjalnym obostrzeniem, a wyrazem ochrony i profilaktyki. Moim zdaniem, w obliczu rosnących zakażeń, rząd powinien jasno powiedzieć, że rekomenduje wszystkim osobom znajdującym się w przestrzeni zamkniętej, czy w środkach komunikacji miejskiej, noszenie maseczek" – wyjaśniła prof. Szuster-Ciesielska.

(PAP)

Czytaj dalej...

IMGW: przed nami tropikalna noc

W nocy z czwartku na piątek w zachodniej i centralnej części Polski będziemy mieli do czynienia z tak zwanymi tropikalnymi nocami - powiedziała PAP Anna Woźniak z Centralnego Biura Prognoz IMGW-PIB.

Określenia tropikalnych nocy używa się w przypadku, gdy temperatura po zachodzie słońca nie spada poniżej 20 stopni Celsjusza. Zdaniem specjalistów, występowanie zjawiska dla mieszkańców domów pozbawionych klimatyzacji wiąże się z problemami z zasypianiem, duchotą i brakiem wypoczynku i regeneracji. Dotyczy to szczególnie terenów miejskich, gdzie wśród budynków powstają wyspy ciepła utrzymujące się przez wiele godzin.

"Ostatniej nocy tropikalne noce miały miejsce na północnym zachodzie kraju, gdzie w Słubicach temperatura minimalna wyniosła prawie 23 stopnie Celsjusza. W nocy z czwartku na piątek wartości około 20 stopni należy spodziewać się także w Wielkopolsce, Ziemii Łódzkiej, Kujawach i w zachodniej części Mazowsza" - powiedział PAP Anna Woźniak z IMGW-PIB.

Zdaniem synoptyków dopiero z soboty na niedzielę spodziewany jest w Polsce front atmosferyczny, który powinien przynieść w całym kraju obniżenie temperatury poniżej 30 stopni Celsjusza.

(PAP)

Czytaj dalej...

MZ: od piątku IV dawka szczepienia przeciwko COVID-19 dla osób w wieku 60-79 lat

Od 22 lipca dopuszczamy IV dawkę szczepienia przeciw COVID-19 dla osób od 60. do 79. r. życia i dodatkowe szczepienie dla osób z upośledzoną odpornością, które ukończyły 12 lat. Szczyt letniej fali koronawirusa nastąpi w II połowie sierpnia; dzienna liczba zakażeń może wynieść 8-10 tys. - poinformował szef MZ Adam Niedzielski.

Do tej pory IV dawka szczepień po upływie 150 dni od trzeciej dawki (tzw. boostera) była w naszym kraju zalecana u osób w wieku co najmniej 80 lat i osobom z osłabioną odpornością.

Szef MZ przedstawił na czwartkowej konferencji prasowej zalecenia dotyczące przyjmowania IV dawki szczepionki przeciwko COVID-19 w Polsce. Zwrócił uwagę, że w Polsce do tej pory trzy dawki szczepionki przyjęło blisko 12 mln osób, cztery - ponad 100 tys. osób.

"Od 22 lipca, czyli już od jutra dopuszczamy szczepienie dla osób w grupie od 60. do 79. roku życia oraz dodatkowe szczepienie dla osób z upośledzoną odpornością, które ukończyły 12 lat" - przekazał Niedzielski.

"Bardzo ważne jest także dla wszystkich osób powyżej 12. roku życia - rekomendujemy, by to kolejne szczepienie, niezależnie od tego, czy ono dotyczy grupy podstawowej, mówię o osobach w wieku senioralnym, czy też grupy z upośledzoną odpornością, ta rekomendacja o dawce pierwszej przypominającej zostaje skrócona ze 150 do 90 dni" - powiedział. Jak sprecyzował, ma na myśli przyjęcie trzeciej dawki - pierwszej przypominającej.

"Dla osób w wieku 12 plus z obniżoną odpornością po 120 dniach od przyjęcia pierwszej dawki przypominającej będzie rekomendowana dawka druga przypominająca, a dla osób w wieku 60 plus - po 120 dniach od przyjęcia pierwszej dawki przypominającej również rekomendujemy przyjmowanie drugiej dawki przypominającej" - kontynuował Niedzielski.

Minister przekazał, że od północy będą dostępne e-skierowania na szczepienia, a w przyszłym tygodniu - od środy - planowane jest wysyłanie smsów przypominających o możliwości zaszczepienia. "Ta grupa, do której będziemy kierowali smsy, to jest blisko 5 mln osób. Przypomnę: to będą osoby w wieku od 60 do 79 roku życia - mówię tu o czwartej dawce - oraz osoby w wieku 12 plus z zaburzoną odpornością" - podkreślił.

Szef MZ zwrócił uwagę, że w ostatnich tygodniach obserwowany jest wzrost zachorowań na COVID-19. Jak zaznaczył, obecna fala koronawirusa w porównaniu do poprzednich potwierdza tezę, że dolegliwość zachorowań jest coraz mniejsza. "Jeśli popatrzymy na ostatnie trzy dni, to mamy do czynienia z nowymi infekcjami na poziomie 3 tys. Dzisiejszy wynik to 2999 zakażeń. Ten wynik oznacza skalę wzrostu z tygodnia na tydzień około 60 proc." - wskazał szef resortu zdrowia.

Według prognoz ministerstwa szczyt letniej fali koronawirusa nastąpi mniej więcej w drugiej połowie sierpnia. "Poziom, którego się spodziewamy jako najbardziej prawdopodobny, to liczba zakażeń wynosząca od 8 do 10 tys." - przekazał minister Niedzielski.

Minister poinformował, że liczba hospitalizacji wynosi aktualnie około 1100 osób. "W szczycie fali - mówię o najbardziej prawdopodobnym scenariuszu - przewidujemy, że ta liczba hospitalizacji osiągnie około 3 tysięcy, ale co najważniejsze, zupełnie inna jest struktura tych hospitalizacji, w stosunku do poprzednich fal" - przekazał minister.

Jak zaznaczył, w tej chwili pacjenci, którzy trafiają do szpitali nie mają tak dużego procentu zajętości miąższu płucnego infekcją COVID-19. "Widzimy więc, że nie tylko mamy mniej hospitalizacji, ale te hospitalizacje są o mniej dolegliwym przebiegu" - dodał.

"Cały czas pod respiratorami mamy około 20 osób, co jest wielkością niewspółmierną w stosunku do ilości hospitalizacji. W poprzednich falach mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem, że mniej więcej 10 procent hospitalizacji stanowiły osoby znajdujące się pod respiratorem. W tej chwili ta liczba to jest 1 bądź 2 procent. Widać więc, że ten poziom dolegliwości jest o wiele mniejszy" - podkreślił.

"Charakterystyka tej 6 fali jest nieco inna niż poprzednie. Mamy mniej hospitalizacji, mnie osób podłączonych do respiratorów. Patrząc na doświadczenia krajów europejskich stawiamy tutaj wyraźny akcent w polityce walki z tą falą, na ochronę osób w wieku 60 lat, bądź wyżej, bo tu mamy największe ryzyka związane z najcięższym przebiegiem. Oraz oczywiście osób, które maja upośledzoną odporność" - przekazał minister.

Podkreślił, że ministerstwo wnikliwie analizuje sytuację dotyczącą pandemii koronawirusa, jaka ma miejsce w krajach europejskich i nie tylko europejskich. "Szczególnie ważna jest ta informacja w kontekście państw, które mają za sobą punkt przesilenia. Mówię tutaj o Portugalii, Francji i Niemczech. To oznacza, że państwa europejskie mając świadomość też dużego poziomu wyszczepienia i immunizacji podejmują taką politykę walki z pandemią, której główną istotą jest ochrona osób szczególnie narażonych na ciężkie przebiegi covidu. Mówię tutaj o grupie senioralnej 60+ oraz o grupie osób, które mają upośledzoną odporność. Te osoby cały czas są chronione bądź rekomendacjami, zaleceniami, ale przede wszystkim kolejnymi rekomendacjami dotyczącymi szczepień" - mówił szef MS.

"Podsumowując działania międzynarodowe widzimy bardzo wyraźnie, że z jednej strony mamy do czynienia ze szczególną ochroną i rekomendacjami skierowanymi do seniorów w grupie wiekowej 60+, a z drugiej strony osoby, które są zaszczepione, są z immunizowane również przechorowaniem tutaj nie ma aż tak dużego zagrożenia, jeżeli chodzi o kontakt z wirusem" - dodał Niedzielski.

Wiceszef MZ Waldemar Kraska zaapelował do wszystkich seniorów, aby przyjęli drugą dawkę przypominającą szczepionki przeciw COVID-19. "To nas zabezpieczy na okres jesienny, kiedy spodziewamy się wzrostu zakażeń" - powiedział Kraska. "Tam zostało przeprowadzone badanie na dość dużej populacji ponad 40 tys. osób. Średnia wieku w tej grupie była około 80 lat. Po drugiej dawce przypominającej ryzyko hospitalizacji spadło o ponad 67 proc. a ryzyko śmierci o 72 proc." - wskazał wiceszef MZ.

Zdaniem wiceministra Kraski to pokazuje, dlaczego warto zaszczepić się drugą dawką przypominającą. "Apelujemy do wszystkich seniorów, aby tę druga dawkę przypominającą przyjęli. To nas zabezpieczy na ten okres jesienny, kiedy spodziewamy się wzrostu zakażeń" - podkreślił.

Rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz poinformował, że najbardziej popularne w tej chwili warianty koronawirusa w Polsce to subwarianty omikrona BA4 i BA5. Odsetek zakażeń tymi wariantami oscyluje między 40 a 50 procent.

(PAP)

Czytaj dalej...

Szef MZ: szczyt letniej fali koronawirusa nastąpi w drugiej połowie sierpnia

Szacujemy, że szczyt letniej fali koronawirusa nastąpi w drugiej połowie sierpnia; dzienna liczba zakażeń może wynieść 8-10 tys. - poinformował w czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski.

Szef MZ na konferencji prasowej zwrócił uwagę, że w ostatnich tygodniach obserwowany jest wzrost zachorowań na COVID-19.

Jak zaznaczył, obecna fala koronawirusa w porównaniu do poprzednich potwierdza tezę, że dolegliwość zachorowań jest coraz mniejsza.

"Jeśli popatrzymy na ostatnie trzy dni, to mamy do czynienia z nowymi infekcjami na poziomie 3 tys. Dzisiejszy wynik to 2999 zakażeń. Ten wynik oznacza skalę wzrostu z tygodnia na tydzień około 60 proc." - wskazał szef resortu zdrowia.

Poinformował, że według prognoz ministerstwa szczyt letniej fali koronawirusa nastąpi mniej więcej w drugiej połowie sierpnia. "Ten poziom, który się spodziewamy jako najbardziej prawdopodobny, to jest liczba zakażeń wynosząca od 8 do 10 tys." - przekazał minister Niedzielski.

(PAP)

Czytaj dalej...

Politycy PO: czterodniowy tydzień pracy to przyszłość

Czterodniowy tydzień pracy wcześniej czy później wymusi postęp technologiczny, więc już dziś warto zrobić w tej sprawie pilotaż - przekonują politycy PO, komentując pomysł Donalda Tuska. Pracy zdalnej też nikt sobie nie wyobrażał, dopóki pandemia jej nie wymusiła - dodają.

9 lipca podczas spotkania z młodzieżą w Szczecinie lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zapowiedział, że partia do wyborów parlamentarnych przygotuje precyzyjny program pilotażu na czterodniowy tydzień pracy. Tusk zaznaczył, że dynamiczne zmiany rynku pracy, w tym postępująca automatyzacja wymusza dostosowanie się do nowych trendów. Wskazał, że są dwa modele tego rozwiązania – skracanie dnia pracy lub całego tygodnia.

Pomysł ten został skrytykowany przez niektórych ekspertów. Najbardziej krytycznie wypowiedział się Leszek Balcerowicz, który w rozmowie z Interią nazwał koncepcję czterodniowego tygodnia pracy "niebywałą populistyczną brednią, która oznaczałaby z jednej strony ograniczenie produkcji, a z drugiej podbicie inflacji".

PAP zapytała polityków PO, zajmujących się gospodarką o propozycję Tuska. Wszyscy przekonywali, że krytyka m.in. ze strony Balcerowicza nie jest uzasadniona, bo pomysł byłby po pierwsze wdrażany w formie pilotażu, a po drugie dotyczyłby tylko niektórych sektorów gospodarki.

"Czterodniowy tydzień pracy nie ma w sobie nic populistycznego, bo prawdopodobnie to jest przyszłość świata" - powiedziała PAP Izabela Leszczyna. Jej zdaniem partia polityczna powinna patrzyć w dalszej perspektywie niż tylko jedna kadencja. "Partia, która patrzy w perspektywie jednej kadencji właśnie nami rządzi i efekty są takie, że nie mamy węgla na zimę" - dodała.

"My patrzymy dalej, dlatego mówimy o przygotowaniu pilotażu. Czas przestać mówić o innowacyjności i mieć ją tylko na slajdach. Polska tak jak inne kraje świata będzie się cyfryzować, automatyzować, nasza gospodarka będzie coraz bardziej nowoczesna i trzeba być na to przygotowanym" - podkreśliła Leszczyna.

Przyznała, że wprowadzanie dziś rewolucyjnych zmian na rynku pracy mogłoby być niebezpieczne. "Dlatego Donald Tusk mówi wyraźnie - gdy wygramy wybory, będziemy przygotowani z pilotażem tego pomysłu. Dopiero pilotaż odpowie nam na pytanie, czy jesteśmy na to gotowi, na ile jesteśmy gotowi oraz w których obszarach życia społecznego i gospodarczego da się to wprowadzić" - tłumaczyła posłanka KO.

Także poseł Dariusz Rosati zaznaczył w rozmowie z PAP, że czterodniowy tydzień pracy to na razie "propozycja pewnego eksperymentu". "Przypomnijmy, że jest to oparte o zasadę 100-80-100. Pracownik otrzymuje 100 procent wynagrodzenia, pracuje o jeden dzień mniej, czyli 80 procent dotychczasowego czasu pracy, ale jego wydajność jest 100 procentowa, czyli taka, jakby pracował pięć dni" - zaznaczył Rosati.

Jego zdaniem jest wiele sektorów "w których nie trzeba siedzieć pięć dni w tygodniu od 8 do 16, bo można to samo zrobić w cztery dni, jeśli się dobrze zorganizuje pracę". "Oczywiście nie da się tego zrobić we wszystkich sektorach, na przykład w zakładach ruchu ciągłego, jak huty. Ale tam, gdzie jest możliwa praca zdalna, zapewne już tak" - powiedział.

Także Leszczyna podkreśliła, że czterodniowy tydzień pracy ma sens społeczny i ekonomiczny tylko w przypadku, gdy utrzymana zostanie dotychczasowa efektywność i wynagrodzenia, zgodnie z zasadą 100-80-100. "Różne badania pokazują, że człowiek efektywnie pracuje tylko określony czas. Pytanie, czy to musi być osiem godzin dziennie, może wystarczy siedem" - powiedziała. A jak siedem, to może być i osiem, tylko przez cztery dni.

Również Waldy Dzikowski jest przekonany, że w ciągu 10 lat będzie się wprowadzać w pewnych sektorach czterodniowy tydzień pracy i "jest to proces nieunikniony". Zwrócił uwagę, że w kilku krajach robiono już próby - w Wielkiej Brytanii czy Islandii w sektorach IT próbowano już czegoś takiego i osiągnięto pozytywne skutki. Zdaniem Dzikowskiego szybsze wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy będzie możliwe w tych dziedzinach, w których można zastosować nowoczesne technologie. Możliwe też będzie np. skrócenie tygodnia pracy w zamian za zwiększenie dziennego czasu pracy, a zamiana dziennego czasu może być związana z wprowadzeniem np. pracy zdalnej.

Na tę ostatnią kwestię zwraca też uwagę senator Kazimierz Kleina, szef senackiej komisji budżetu i finansów. "Mamy przecież doświadczenie pracy zdalnej, gdzie w pewnych miejscach był to de facto nienormowany czas pracy i wydaje się, że było to korzystne" - powiedział Kleina. "Oczywiście wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy nie stanie się z dnia na dzień, ale to będzie nieuniknione, bo wymusi to postęp technologiczny" - dodał.

"Czterodniowy tydzień pracy to nie jest pomysł, który wymyśliliśmy w Polsce. Takie programy pilotażowe już są prowadzone w wielu miejscach na świece, oczywiście tylko w niektórych sektorach" - powiedział PAP poseł Jarosław Urbaniak. "A podobne wątpliwości dotyczyły pracy zdalnej. Próbowano ją, rezygnowano, socjologowie robili badania, aż nagle pandemia wyrzuciła miliardy ludzi do pracy zdalnej. Wtedy firmy zobaczyły, że dzięki pracy zdalnej działamy taniej, szybciej i lepiej. I nic nie szkodzi, że w piżamie" - dodał. (PAP)

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Sport

Polecamy

Fotorelacje

Kontakt

Kielce
ul. Paderewskiego 4/13
25-017 Kielce

tel: 41/ 243 30 33
fax: 41/ 243 39 69
mob: 790 710 365

e-mail: redakcja@tvswietokrzyska.pl

Reklama

Kielce
ul. Paderewskiego 4/13
25-017 Kielce

tel: 41/ 243 30 33
fax: 41/ 243 39 69
mob: 662 292 999

e-mail: reklama@tvswietokrzyska.pl

telewizja wszędzie dostępna
  •