Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły straży pożarnej. W działaniach uczestniczyło dziewięć zastępów - zarówno z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Końskich, jak i okolicznych jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej. Strażacy skupili się przede wszystkim na ograniczeniu rozprzestrzeniania się ognia oraz zabezpieczeniu infrastruktury zakładu. Jednym z kluczowych zadań była obrona części produkcyjnej przed zajęciem przez płomienie oraz odcięcie potencjalnych dróg rozwoju pożaru w ciągach technologicznych.
Jak informują służby, akcja gaśnicza była utrudniona ze względu na charakter palącego się materiału. Trociny zgromadzone w silosie mogą długo utrzymywać wysoką temperaturę i powodować ponowne zarzewia ognia, dlatego po opanowaniu płomieni konieczne było ich dokładne dogaszanie i kontrola przy użyciu specjalistycznego sprzętu.
Nie odnotowano osób poszkodowanych, a pracownicy zakładu zdążyli opuścić zagrożony teren. Woda do gaszenia była czerpana m.in. z instalacji znajdującej się na terenie przedsiębiorstwa, co przyspieszyło działania ratowników.
Pożary w zakładach drzewnych należą do szczególnie niebezpiecznych zdarzeń - obecność pyłów drzewnych i trocin sprzyja szybkiemu rozwojowi ognia, a w skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do wybuchów. W przeszłości w tym samym regionie dochodziło już do podobnych incydentów, w których przyczyną było m.in. zassanie iskry do instalacji odpylającej podczas obróbki drewna.
Obecnie trwa ustalanie dokładnych okoliczności zdarzenia oraz szacowanie strat. Strażacy jeszcze przez kilka godzin po ugaszeniu głównych ognisk prowadzili prace rozbiórkowe i kontrolne, sprawdzając czy w konstrukcji nie pozostały ukryte źródła ognia.
Na terenie zakładu wciąż widoczny jest sprzęt ratowniczy, a nad pogorzeliskiem unosi się zapach spalenizny - świadectwo porannej akcji, która mogła zakończyć się znacznie poważniejszymi konsekwencjami dla całego kompleksu przemysłowego.












Napisz komentarz
Komentarze