Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 20 sierpnia 2026 10:21
Reklama
Reklama

Premier proponuje, by od 2027 r. próg podatkowy wzrósł ze 120 do 130 tys. zł

Podniesienie progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. zł zaproponował w środę premier Donald Tusk. Zapowiedział też podwyżki podatków, które mają sfinansować te plany.
  • Źródło: PAP
Premier proponuje, by od 2027 r. próg podatkowy wzrósł ze 120 do 130 tys. zł
Premier proponuje, by od 2027 r. próg podatkowy wzrósł ze 120 do 130 tys. zł

Źródło: gov.pl/web/premier

W środę premier Donald Tusk wraz z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim zapowiedzieli pakiet zmian podatkowych. Głównym założeniem jest podniesienie progu podatkowego w PIT ze 120 do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. Tym samym najwyższa stawka podatku, wynosząca 32 proc., będzie dotyczyła osób z zarobkami powyżej 150 tys. zł.

Szef rządu przyznał, że propozycje te oznaczają wielomiliardowe koszty, dlatego rząd proponuje podwyżki niektórych podatków. Chodzi o: podniesienie CIT-u z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli 200 mln zł; zwiększenie daniny solidarnościowej dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie do 5 proc. (czyli o 1 pkt proc.) oraz powrót do wcześniejszego limitu przychodów dla podatników ryczałtowych wynoszącego 250 tys. euro, czyli ok. 1 mln zł. Obecnie limit przychodów na ryczałcie to 2 mln euro.

Minister Domański zapewnił, że proponowane zmiany podatkowe nie będą obciążać budżetu i „mniej więcej się bilansują”. Podkreślił też, że w przyszłym roku skorzysta na nich 3,5 mln podatników.

Szef resortu finansów wyraził również nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki podpisze ustawę ws. zmian podatkowych, ponieważ są one dobre dla podatników i odpowiedzialne fiskalnie.

- Pan prezydent lubi opowiadać o tym, że mamy wysoki dług, wysoki deficyt. (...) Ta ustawa daje panu prezydentowi możliwość, żeby tym razem stanął po stronie Polaków. Trudno mi zakładać, że pan prezydent będzie za każdym razem stał po stronie koncernów, a nie po stronie Polaków - zaznaczył Domański.

Do propozycji rządu odnieśli się politycy, w tym szefowa MFiPR, liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jej zdaniem „nauczyciele, ratownicy, ciężko pracujący Polacy dostaną ulgę i większą sprawiedliwość podatkową”. „Czekamy na projekt ustawy, bo jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach” - napisała na platformie X.

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że dzięki zmianom „praca będzie się bardziej opłacać, a w portfelach zostanie więcej pieniędzy”.

Z kolei pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula (Lewica) oceniła, że proponowane zmiany w PIT to dobry krok dla osób pracujących i ich rodzin. „Silne państwo zaczyna się od sprawiedliwych podatków i pewności, że nikt nie zostaje sam. Polska dla milionów. Nie dla milionerów” - napisała na platformie X.

Inaczej plany rządzących oceniła opozycja.

„Tusk ogłosił szumnie manewr księgowy zgodnie z zasadą: obniżka przez podwyżkę” - ocenił rzecznik PiS Rafał Bochenek. Jak dodał, „gdyby Tusk chciał pomóc powinien: wprowadzić kwotę wolną od podatku na poziomie 60 tys. zł; uwzględnić propozycję PiS podnoszącą próg podatkowy z poziomu 120 tys. zł do 180 tys. zł”. Natomiast szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker stwierdził, że rząd chce jeszcze bardziej skomplikować podatki. „Nowa stawka PIT: 24 proc. i do tego wyższy CIT dla firm i niższy limit dla ryczałtowców. Krótko mówiąc: więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania” - napisał na platformie X Szefernaker.

Eksperci, z którymi rozmawiała PAP, uważają, że propozycja rządu może mieć pozytywny wpływ na wzrost polskiego PKB, jest alternatywą dla podniesienia kwoty wolnej, a jej koszt pokryją głównie duże firmy i osoby o najwyższych dochodach.

Główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak skutek fiskalny proponowanych zmian podatkowych szacuje jako „mniej więcej neutralny”. Według niego mogą one mieć niewielki pozytywny wpływ na popyt konsumpcyjny.

- Wydaje się, że zapowiedzi rządu są pozytywne dla perspektyw wzrostu gospodarczego w Polsce - dodał. Ocenił również, że propozycja nie powinna pogorszyć oceny wiarygodności kredytowej naszego kraju, czyli tzw. ratingu.

Zdaniem doradczyni podatkowej z firmy Grant Thornton Małgorzaty Samborskiej na zmianach skorzystają osoby, które zarabiają więcej niż 11,9 tys. zł brutto miesięcznie. - Jeśli ktoś zarabia 12 tys. zł brutto, to jego korzyść będzie niewielka, bo to tylko 20 zł. Ale jeśli ktoś ma dochód na poziomie 13 tys. zł brutto miesięcznie, to jego korzyść będzie wynosić już 180 zł miesięcznie, czyli ponad 2 tys. zł rocznie – powiedziała PAP Samborska.

Stwierdziła, że jest to zmiana alternatywna do podwyższenia kwoty wolnej do 60 tys. zł, choć podwyżka kwoty wolnej objęłaby wszystkich podatników i przyniosłaby każdemu korzyść w wysokości 3,6 tys. zł rocznie. - Ta zmiana (zaproponowana w środę - PAP) również przyniesie maksymalną korzyść rzędu 3,6 tys. zł, jednak aby z niej w pełni skorzystać, trzeba zarabiać nie mniej niż 14,8 tys. zł brutto – dodała.

Jedną z obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej w kampanii w 2023 r. było obniżenie podatków, w tym zwiększenie kwoty wolnej od podatku z obecnych 30 tys. zł do 60 tys. zł. Podczas środowej konferencji premier Tusk przyznał, że podniesienie kwoty wolnej od podatku „na pewno w perspektywie półtora roku nie będzie możliwe”.

Szef Rady Fiskalnej Sławomir Dudek komentując zaprezentowane w środę propozycje ocenił, że ciężary naprawy finansów publicznych powinny ponosić w odpowiednich proporcjach wszystkie grupy podatników. „(...) Neutralność nowego pakietu podatkowego jest lepsza niż kolejne obietnice bez finansowania, ale z punktu widzenia konsolidacji fiskalnej oznacza niestety: jeden krok do przodu i jeden krok do tyłu. (...) Z punktu widzenia stabilności finansów publicznych trzeba powiedzieć rzecz niewygodną: nie możemy wszystkich nowych dochodów natychmiast rozdawać” - napisał Dudek na platformie X.

Na neutralność proponowanych zmian dla deficytu budżetowego zwrócili również uwagę analitycy banku Erste BP. „Z punktu widzenia rynku długu rządowa propozycja jest raczej dobrą wiadomością, nie potwierdzającą narastających w ostatnim okresie obaw o możliwe przedwyborcze obietnice, które mogłyby powiększyć deficyt fiskalny w 2027 roku” - zaznaczyli.

Opinię tę podzielają ekonomiści mBanku. „Podwyżka CIT dla »największych« mniej więcej neutralizuje koszt budżetowy. Makroznaczenie dla gospodarki +/- zero” - zaznaczyli.

Analitycy Trigon DM oszacowali, że podniesienie stawki CIT z 19 do 22 proc. dla firm z przychodami powyżej 50 mln euro rocznie dotyczy około 2/3 spółek z indeksu WIG i przekłada się na obniżenie ich wycen o 3-4 proc. Prezes Fundacji Instrat Michał Hetmański zauważył, że propozycja ta ma zrekompensować obniżenie podatku dochodowego klasie średniej - jego zdaniem to sygnał, że rząd nie boi się podnieść podatków największym korporacjom, a Polska „wyżej się ceni”.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ZGŁOŚ INTERWENCJĘ

Masz temat? Napisz do nas!

Reklama
Reklama